z ostatniej chwili
W dniu 18 czerwca 2024 r. biuro ewidencji ludności czynne w godzinach od 7:00 do godziny 11:00. Skrócenie czasu pracy spowodowane jest przyczynami technicznymi. Uprzejmie informuję, że od dnia 13 czerwca 2024 roku do dnia 31 sierpnia 2024 roku Urząd Gminy Mszana Dolna będzie czynny od poniedziałku do piątku w godzinach od 7.00 do 15.00 Kasa urzędu czynna: Wtorek: 8:00-12:00 Środa: 13:00-15:00 Czwartek: 8:00-12:00 Wpłaty dokonać można w każdej placówce BS Mszana Dolna – bez prowizji
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem
Powiększ: A A A
A A A A A
Biuletyn informacji publicznejCyberbezpiecznyWybory uzupełniającetransmisjadostępnośćOtwórz się na pomocProfilaktyka jodowaStrategia terytorialnawyposazeniekoronawirusstudiumrodoJak zatwić sprawęOgłoszenia WójtaProgram Czyste PowietrzeDziedzictwoCała naprzód IIPlan zagospodarowania przestrzennego - interaktywna mapaProfil zaufanyinterpelacjeostrzezenia meteocyfrowa gminaremont kwateryJustyna Kowalczykgmina w obiektywie.htmlGaleria zdjęćznpOdkryj Beskid WyspowyObrona cywilnae-urzadkanalizacjadeklaracjaDostępnośc aplikacjiinformacje-do-banerow/datacje-z-budzetu-panstwasdsUrząd statystycznyBudowa kanalizacji sanitarnej w miejscowości Raba Niżna - etap IIIjakości powietrzaEkointerwencja

Ks. Józef Winkowski


Ks. Józef Winkowski (1888 – 1951) – zakopiański katecheta założycielem kolonii letniej na Śnieżnicy

Spod Giewontu na Śnieżnicę!  Tak przez 11 lat często podróżował pociągiem gorliwy i światły katecheta z Zakopanego – ks. Józef Winkowski. Po drodze często zatrzymywał się w Mszanie Dolnej u swego przyjaciela ks. dziekana Józefa Stabrawy (1881 – 1942), który był dla niego wielkim autorytetem i praktyczną pomocą w sprawach budowlanych. Ale wróćmy do początków życiorysu tego wielce zasłużonego dla Ojczyzny i dla Kościoła  kapłana.

Przyszedł na świat w Rzeszowie w 1888 r. ale zaraz potem rodzice przenieśli się do Krakowa, gdzie ojciec, nauczyciel łaciny i greki, znalazł pracę w gimnazjum im. Jana III Sobieskiego. Środowisko krakowskie, bardzo patriotyczne, a jeszcze bardziej takiż dom rodzinny - wywarły wielki wpływ na postawę młodego Józefa. Był wielkim miłośnikiem, wprost wielbicielem, postaci Tadeusza Kościuszki, nawet przez jakiś czas na większe uroczystości przywdziewał sukmanę, rogatywkę i inne elementy stroju kościuszkowskiego! Po zdaniu matury, choć myślał o drodze do kapłaństwa, poszedł jednak na polonistykę UJ, z której potem zrezygnował i wstąpił do seminarium. Święceń kapłańskich udzielił mu ks. kard. Adam Stefan Sapieha w czerwcu 1914 r. Zaraz ks. Winkowski dla podratowania zdrowia wyjechał do Zakopanego, gdzie już pozostał (akurat wybuchła I wojna światowa) do końca swego pracowitego życia. Był katechetą w tamtejszym gimnazjum. Razem z młodzieżą oczekiwał na zakończenie wojny, organizował nabożeństwa za Ojczyznę i witał odrodzenie niepodległej Polski. Umiłowanie młodzieży, wyczuwanie jej potrzeb oraz gorliwość duszpasterska przynaglały go do dalszej i głębszej jeszcze działalności. Założył więc szkolną Sodalicję Mariańską, która rozwinęła się potem po całej wolnej Polsce. Sodalicje w szkołach średnich i w parafiach były liczone na setki, były zorganizowane w Związek, którego prezesem był właśnie ks. Winkowski. Liczne zjazdy i kongresy odbywały się w różnych miejscach kraju i były okazją na umocnienie jedności młodzieży. Innym narzędziem był wydawany od 1920 i drukowany w Zakopanem miesięcznik dla tej młodzieży Pt. „Pod znakiem Maryi”. Ogółem wyszło go do czasu II wojny światowej ponad milion egzemplarzy!

Innym dziełem – pozostałym dzięki Bogu do dziś – jest kolonia letnia na Śnieżnicy dla uczniów szkół średnich należących do Sodalicji Mariańskiej. Trzeba od razu powiedzieć, że nie miała ona w pierwotnym zamyśle celów ściśle religijnych, jak np. rekolekcje,. które zresztą ks. Winkowski już wcześniej bardzo rozwinął w oparciu o placówki zakonne, które na kilka dni przyjmowały młodzież. Zakopiańskiemu katechecie marzyło się stałe i własne miejsce, gdzie chłopcy mogli by się czuć, jak u siebie – i przebywać razem dłuższy czas. Chodziło mu bowiem o pobyt integracyjny, mający na celu wzajemne poznanie się chłopców wywodzących się z dawnych różnych zaborów, aby mogli – już jako dorośli obywatele odradzającego się kraju – energicznie i skutecznie działać. Była to jedyna tego rodzaju placówka umieszczona w górach, powiedzmy z dumą – w naszych górach!

W znalezieniu takiego miejsca pomógł wspomniany wyżej energiczny mszański dziekan – ks. Józef Stabrawa. To on jesienią 1927 r. wybral się z zainteresowanym na Śnieżnicę, gdzie ładny kawał lasu i wśród niego mała polanka – były do kupienia. Mimo  braku pieniędzy i dużej sumy (50 tys. zł) ks. Winkowski podjął starania, aby to wszystko kupić, mając na razie jedynie 2 tys. zł. Ale – warto było podjąć wysiłki, bo teren był duży – 180 morgów – i pięknie położony. Zachwycony pisał:  „To urocza, jak z rajskiego gdzieś świata Śnieżnica! Cóż tu będę opisywał? Trzeba tam być samemu i rozszerzonemi zachwytem oczami ogarniac dziesiątki mil kwadratowych polskiej, przecudnej ziemi...  Oto miejsce, wybrane i projektowane na kolonję. Młody bukowy las zieleni się na południowym stoku... Śliczne drożyny, jak aleje najpyszniejsze wiją się w różnych kierunkach, tu znów gdzieś biją dwa potężne źródła i toczą swe nieskalane wody w dolinę. Więc to tu!.. Chcemy kupić ten las na Śnieżnicy i zbudować sodalicyjną kolonję.” Spłacanie należności trwało ponad dwa lata.

Równocześnie szła budowa i po 2 latach budowy kolonia rozpoczęła działalność, latem 1930 roku przebywało na Śnieżnicy kilkudziesięciu chłopców z całej Polski. I tak było już potem co roku, przy czym powiększała się ilość uczestników każdego z dwu turnusów. W sumie przez kolonię przeszło w ciągu 10 lat ponad 500 chłopców i kilkunastu księży, jako opiekunów. O Śnieżnicy, o Kasinie Wielkiej opowiadano i pisano szeroko po kraju. Śnieżnice w sezonie letnim odwiedzali liczni goście. Był tu i krakowski kardynał Sapieha w 1930 i 1936 r., za drugim razem z noclegiem!

Ks. Winkowski latem bywał tu bardzo często, choć żadnego turnusu nie prowadził, mając wiele jeszcze innych spraw do załatwienia, nie tylko na miejscu w Zakopanem czy w Krakowie, ale i po całej Polsce. Organizował zjazdy, wygłaszał odczyty o Sodalicji, wyjeżdżał za granicę: był w Austrii, gdzie odwiedził tamtejszą sodalicję i jej kolonię letnią, w Niemczech – dla zapoznania się z Rodziną Kolpinga, we Francji – miejsca pielgrzymkowe i Wystawa techniczna. Nawet w 1929 roku udał się (za namową lekarza) na wypoczynek nad Adriatykiem!

   Jakoś znajdował czas i na pracę pisarską, nie tylko dla redagowanego miesięcznika dla młodzieży, ale i wydawał podręczniki i książki, w tym tłumaczenia z literatury niemieckojęzycznej. Był człowiekiem bardzo zorganizowanym, systematycznym, pracowitym a do tego bardzo pobożnym.

Trzeba tu dodać, że Sodalicja i jej Kolonia na Śnieżnicy cieszyły się uznaniem i poparciem nie tylko ze strony Kościoła ale także władz szkolnych i państwowych.

Wojna niestety podcięła prawie całą działalność ks. Winkowskiego, choć potajemnie jeszcze coś próbował robić w małym zakresie, zwłaszcza szkolnym. Nie lepiej było też po wojnie, gdy władze komunistyczne ingerowały w Zycie i struktury Kościoła. Nie wychodził już miesięcznik, kolonia na Śnieżnicy wraz z lasem została przejęta przez państwo, Sodalicja nie miała możliwości działania i istnienia. Gorzkie czasy nastały dla energicznego, podupadłego jednak na zdrowiu kapłana. W liście do ks. Stanisława Hyca pisze w 1947 r.: „..rząd zabrał Śnieżnicę i budynki kolonii na 10 lat oddaje na kolonię YMCE za przeprowadzenie remontu. Praca i trudy 12 lat, ogromny majątek idzie w ręce obcych i przestaje służyć sodalicjom”...   

Ostatnie lata życia spędził już w kalectwie, po amputacji nogi. Pisał – opracowując swój dorobek (np. ksiązka o rodzinie i wychowaniu pt. „Ogniwo i gniazdo”, lub wspomnienia z dzieciństwa „Pamiętniki”), wydawany częściowo dopiero teraz. Zmarł 8 czerwca 1951 r., pochowany na nowym cmentarzu zakopiańskim.

Jak wspomniałem – śnieżnicka dawna kolonia przetrwała zawieruchy dziejów, ponad 20 lat temu wróciła do swej dawnej działalności, jako Ośrodek Rekolekcyjny i odradza się. Z dawnych 7. budynków pozostały tylko dwa, ale to samo jest miejsce, ta sama woda, powietrze i krajobraz leśny. Zapraszam!

 

ks. Jan Zając, kapelan śnieżnicki